niedziela, 6 października 2013

NAJSŁYNNIEJSZY RARYTAS MOJEGO DZIADKA

Może kogoś zdziwić dlaczego najsłynniejszy. A więc moją historię zacznę od początku. 

Mój dziadek był piekarzem. Zajmował się nie tylko wypiekaniem chleba, ale również przepysznych ciast i ciasteczek. Ponieważ jego piekarnie, która mieściła się przy ul. Libelta, była najlepiej prosperującą w mieście (szczególny rozkwit przypada na okres międzywojenny) ludzie ciągnęli do jego piekarni z całego miasta. Mój dziadek specjalizował się szczególnie w wypiekaniu wspaniałych biszkoptów ( a przy tym tortów-tym zajmowała się już moja babcia), rolad, makowców oraz anyżków, które do dziś wspominają, a nawet czują ich smak moja mama i jej bracia. 
Z rodzinnych opowiadań pamiętam, że dzięki temu, iż dziadek był piekarzem przeżył wojnę. Moi wujkowie opowiadają, iż byli świadkami nie jednego zdarzenia. Widzieli przez okno jak niemieccy żołnierze (miał pod płaszczem ukryty chleb dla sąsiadów) zatrzymali dziadka, strzaskali rower i pobili, bo dobrze wiedzieli co ukrywa. Ale zawsze darowali mu życie ponieważ był zmuszony wypiekać chleb tylko dla Niemców.  
Po wojnie wkroczyli Rosjanie,którzy całkowicie zniszczyli jego piekarnie, której nie był już stanie odbudować.

Ale teraz wróćmy do najsłynniejszych w mieście anyżków. Dlaczego do nich nawiązałam, ponieważ pamiętam, że gdy odwiedzałam mojego dziadka w jego domu pachniało anyżem, a to za sprawą wypiekanych przez niego ciasteczek. To dzięki niemu poznałam smak i zapach anyżu i postanowiłam do tego przepisu wrócić i sprawić niespodziankę mojej mamie i wujkom i przywołać na nowo również smak ich dzieciństwa. Wypiekając ciasteczka zawsze trzymam się ściśle wskazówek mojego dziadka, zapisanych w maminym zeszycie. 
Za anyżem trochę się na biegałam, ale znalazłam go w sklepie zielarskim.  







Składniki:   

3 jajka 
185 g cukru
185 g mąki 
2  płaskie łyżeczki anyżu (całe ziarenka-nie rozdrabniamy)  

Jajka ubijamy z cukrem nad parom przez ok. 10 min (wskazówka mojego dziadka - para nie może być za gorąca i ubijamy przez 15 min ale wtedy nie było mikserów, wszystko ręcznie). Odstawiamy, ale dalej ubijamy, aż ostygnie. Po tym dodajemy mąkę i wsypujemy anyż. Delikatnie mieszamy za pomocą trzepaczki lub łyżki. 
Gotowe ciasto za pomocą łyżeczki nakładamy na blachę (u mnie od piekarnika) wyłożoną papierem do pieczenia, w dość dużych odstępach, bo ciasteczka się rozlewają i obsypujemy cukrem. 





Pozostawiamy ciasteczka do wyschnięcia na drugi dzień. Następnego dnia pieczemy w piekarniku na złoty kolor  (piekłam w temp 160*C na złoty kolor.  


autor: oryginalny przepis mojego dziadka. 


Więcej na temat książki Moje smaki nastronie: 

Brak komentarzy: